Podoba Ci się?

Jeżeli podobają Ci się moje wpisy daj mi o tym znać :)

poniedziałek, 20 listopada 2017

Jesienna chandra, wyzwanie Agwer, rozświetlenie na twarzy i wf w szkole?

Jak co roku o tej porze w moim sercu zawitał smutek.

Nie wiem jak wy, ale ja bardzo nie lubię jesieni, pomimo że wiele osób uważa ją za piękną, ja jakoś nie potrafię dostrzec tego, co inni widzą bez mrugnięcia okiem. Uwielbiam przeglądać zdjęcia pięknych, kolorowych, iskrzących się drzew, jednak sama nie widzę tego idąc parkiem, lasem czy też ulicą. 
Tęsknie za latem, które mimo upałów i doskwierającego skwaru jest dla mnie najlepszą porą roku i ubolewam, że trwa tak krótko, a jak już jest, to nie jest tak dosadne jak być powinno.

Trochę blasku, a może... Więcej błysku? 


Moja twarz również wygląda na smutną, nie ma się co dziwić - opalenizna zniknęła razem z pierwszymi deszczami, jakby deszcz zmył ją z moich policzków, a i zmęczenie się na niej pojawiło, bo wstawać, kiedy jest ciemno i mieć tak krótki dzień, nie jest przyjemnie. Staram się rozświetlić twarz jak tylko mogę, błyszczący róż, mocny, wyrazisty rożświetlacz i brązer do "opalania twarzy" to podstawa w moim codziennym, wyjściowym makijażu. A po drugie... Jestem sroką, więc uwielbiam wszystko co się błyszczy, świeci i mieni. 




Miejmy czas dla siebie, dla innych

Dzisiaj również zaczęło się wyzwanie, w którym postanowiłam wziąć udział i mam nadzieję, że jemu podołam. A wyzwanie to zaproponowała cudowna Agnieszka (klik), która od jakiegoś czasu jest moją... hm? inspiracją? Tak, dokłądnie. Piękne zdjęcia i makijaże jakie wykonuje powinny zainspirować każdego, kto nie szuka czysto instagramowego looku, który, ujmując w skrócie, jak dla mnie jest zdecydowanie przereklamowany, przeforsowany i wiele, wiele innych prze...

A oto moja propozycja na dzień pierwszy wyzwania: Dzień dobry!



Problem wychowania fizycznego w szkołach


Czytałam ostatnio wiele na tematy fit. Nie, nie chcę się nad tym rozwodzić, bo to nie o tym mowa. Interesowały mnie artykuły na temat dzieci, które wymyślają, olewają przedmiot wychowania fizycznego, przynoszą lewe zwolnienia, byleby tylko nie musieć ćwiczyć. 

Nauczyciele zmuszają do wykonywania rzeczy, ćwiczenia, robienia czegoś wbrew własnym możliwościom. Czy komuś nie przyszło do głowy, że nie powinno być ocen z wf'u? Przecież nie jest to przedmiot umysłowy, którego idzie się nauczyć, wykuć na blachę czy chociażby zrozumieć. Nie każdy ma dobrą kondycję, nie każdy jest mistrzem siaty, strzela gole z odległości połowy boiska, albo i dalej, potrafi zrobić dwutakt czy 40 brzuszków w ciągu minuty. 

Moim zdaniem oceny powinny zniknąć, a więcej osób chętniej brałoby udział w zabawie, bo sport powinien być przyjemnością, a nie udręką dla tych, którym nie idzie. 

Mi osobiście ocena z wychowania fizycznego potrafiła zaniżyć średnią, bo nie potrafiłam wielu rzeczy, moja kondycja nie pozwalała mi na bieganie. Tylko jeden nauczyciel w ciągu 13-stu lat nauki wstawiał mi ocenę bardzo dobrą, nawet wtedy, kiedy przebiegłam pół kółka, chociaż na dwóję trzeba było zrobić aż trzy okrążenia. On widział, że się staram, ale nie mogę, a inni? No cóż.... Wstawiali jedynki bez mrugnięcia okiem. Więc po co miałam się wysilać, jak o tak wiedziałam, że nie dostanę żadnej lepszej oceny, a moje chęci się nie liczyły. 

Może właśnie tutaj tkwi problem, a nie w lenistwie, o które młodzież jest nieustannie oskarżana? 

Co o tym myślicie, podzielcie się przemyśleniami. 


Zapraszam serdecznie na mój Instagram